Kiedy Audietoj czyste płótno tkała,

W usta Gadintoj kładł dzikie powieści

I cudne piosnki do ucha podawał.

Sama Sargietoj umilknąć musiała,

A on nić życia rwał, targał i plątał.

— Znacie — wołała — weselną pieśń ziemi? —

— O! cicho! siostro! — Sargietoj błagała —

Do pracy żywo! nie piosnek nam słuchać!

Jeszcze tak wiele do rana zostało,

A wkrótce Ausan dnia otworzy wrota.