Cóż ci przyrzec mu zaszkodzi? —
Egłe się niby uśmiecha164,
— Będę twoją! — rzekła z cicha,
A wąż z rękawa wychodzi.
Ledwie wrócili do chaty,
Krzyk na siele165, krzyk na dwone:
— Jadą swaty! jadą swaty! —
Egłe kryje się w komorze.
Trzech wężów na necce jedzie
Z podniesioną w górę głową,