Tęskno do swych, do domu,

Nic nie syci, nie poi,

Dom a dom w oczach stoi.

I biednéj Egle było,

Choć w dostatku, niemiło.

Prosiła męża co dnia,

I co dzień odpowiadał:

— Idź przyszłego tygodnia. —

Tak lat kilka odkładał.

Czas na prośbach upływa.