To z nich Gieguze206, śmiejąc się, szydziła;
Psy cicho u nóg z spuszczonemi głowy
Szły, znaku tylko pańskiego czekały,
A pyski wznosząc ku kniei zwrócone,
Nosem powietrze łapczywie chwytały.
Wtém łom207 zaszumiał i coś się przemknęło.
Witol poskoczył, starzec go zatrzymał —
— Liszka208! — zawołał — powrócim do domu. —
— I po cóż wracać z próżnemi rękoma? —
— Przestroga Bogów, byśmy nie szli daléj;