Rzekł, i na drugą stronę się zawrócił.

I znowu cicho: bo oba myśliwi,

Okiem po lesie patrzając ostrożnie,

Nic nie mówili; psy dech wstrzymywały,

Jak gdyby źwierza spłoszyć się lękały.

— Słuchaj — rzekł starzec — jest ztąd209 niedaleko

Starego dziada niedźwiedzi łożysko

Pod wielkim łomem. W zimie łapy liże,

A latem skryty na pastwę czatuje.

Jeśli usłyszy nas, jeśli napadnie,