Słuchał jéj Krewe w posępném milczeniu.

— O wielka Dejwa! niechaj się tak stanie —

Rzekł wreście250 — taka na mnie losów wola.

Ja go przyjmuję. Będzie moim synem.

Jeśli na starość przyjdą z nim nieszczęścia,

Jeśli mi skończyć ciężko przeznaczono,

Wolą się moją wyroki nie zmienią.

Niechaj zostanie. Tak Pramżu napisał. —

Powiedział starzec, i na znak przysięgi

Ręką się prawą za gardło uchwycił.