Gdy Menes smutny, z porąbaną twarzą.

Szedł wolno w chmurach, czatując jutrzeńki251,

Oni czuwali; i w długiéj rozmowie

Noc im przebiegła, jak strzała do celu;

Noc, jaką człowiek kiedy raz przeczuwa,

Będzie ją potém do śmierci wspominał.

— Ten świat tak wdzięczny — mówił do Witola

Krewe Krewejto, siwą gładząc brodę —

Ten świat już tak jest odwieczny, tak stary!

Tysiąc tysiąców lat po nim stąpało;