Słodko mu było w téj dziewiczéj duszy

Drugiego siebie uczuć, z złotém skrzydłem,

Z odważną piersią i długą nadzieją.

Starzec powoli w wieczorne godziny

Dawne mu ojców opowiadał dzieje;

O Dejwach uczył, o przodkach, o duchach,

I o tych gwiazdach, co duszy człowieczéj,

Patrząc się z góry, strzegą i pilnują.

Nieraz wśród ciszy, gdy spało Romnowe,

A święty ogień gasnął na ołtarzach,