Śpią, nogą obcych wdeptane do ziemi.

I my tam pójdziem połączyć się z niemi.

Dawno to, dawno, ojców naszych dziady

Z braćmi się swemi darli w tamtym kraju.

Ciasno im było; głód ich nękał ciężki;

I gdy się dziécię rodziło, płakali:

Bo dziecku miejsca nie było w ojczyźnie.

Tak co dzień gorzéj, głodniéj, ciaśniéj było,

Co dzień się mnożył niepokój i zwady.

Trupy się braci walały po drogach.