Na prawo droga wiedzie na dolinę,

Kładka na rzece, i ujrzysz dąb święty. —

— Chwilę, mój młody! Czegoż się mam śpieszyć?

Wszakże usiadłeś spocząć pod mogiłą.

Spoczniemy oba. Bentis dopomoże,

I my się lepiéj zapoznamy z sobą. —

Witol nieufnie na starca poglądał:

Bo z oczu jego jakiś blask złowrogi,

Jakaś myśl dzika zdawała się łyskać;

Lecz na Bentisa zatrzymał się imie351;