A jednak swatów przyjęto od ojca,

I dano słowo, i piwem zapito.

Mnie nic jednakże do niéj nie wiązało:.

Bo chociaż młoda i piękna Baniuta,

Choć nam jéj mieniem polepszyć się miało,

Mnie cóś innego wówczas się marzyło:

Co nocy bowiem Żaltis, Bogów poseł,

Przychodził do mnie, kładł mi się na piersi,

Spał ze mną, pokarm z méj ręki przyjmował,

I znów nad rankiem w podziemia uchodził.