Kiedy do żniwa młodego mnie brano,
Nie czułem, żebym w tém życiu wieśniaczém
Wytrwał do śmierci. Było Bogów wolą
Wezwać mnie, żebym ludzióm379 dopomagał
Nie pracą moją, lecz modłami memi.
Kiedym lat doszedł, na poblizkiéj380 wiosce
Ojciec dorodną opatrzył mi żonę,
I zapowiedział, że mi ją przeznaczył.
Posłali do niéj Pirszle i Pirszlisa381
Nie była ona, tak, jak my, uboga,