A starzec smolne zażegał łuczywa;

Ze skargi w skargę przechodząc i żale,

Jął swego życia powiadać przygody.

Dawno już, temu lat nie wiém jak wiele,

Urodziłem się na litewskiém siele,

Z ojca i matki ubogich wieśniaków,

Do roli, znoju, pracy przeznaczony.

Ale Auszlawis, co mnie wybrał z tłumu,

Inną mi dolę na przyszłość gotował:

Bo kiedym ojca trzodę gnał w pastwiska,