Dało znać, że już kunigas przybywał,

I na sokoły wzlatujące wołał,

Aby na pięści sokolnika siadły.

Witol stał jeszcze. Na próżno go straże

Pchały od mostu. Zszedł tylko na drogę

I siadł na świętym podróżnych kamieniu.

Wtém z lasu kilka puściło się koni.

Jeden na przedzie. Na nim jechał krępy,

Barczysty, włosem, jak niedźwiedź, porosły,

Kunigas zamku i siół okolicznych.