Kunigas głosem zbadywał405 go groźnym.

— Idę, gdzie zechcę — rzekł Witol spokojnie.

— Słyszysz?! — znów Raudon do swego orszaku. —

A! na Perkuna! jeszczem w mojem życiu

Takich słów do mnie rzeczonych nie spotkał! —

I śmiał się dziko. Pochlebcy patrzali,

I na wzór pański śmieli się półgłosem,

Wzgardliwém okiem patrząc na młodzieńca.

— Gdzie chcesz, tam idziesz; lecz dokąd i po co?

Na to mi musisz odpowiedzieć przecię.