Wrzeszczał kunigas, wskazując go ręką.

Znam go. To zbiegły z moich siół niewolnik,

Wojenny jeniec, poganin z północy,

Co przyszedł jeszcze urągać się ze mnie.

Słyszycie! — Słudzy rzucili się śmiało;

Lecz Witol dobył miecz Krewe Krewejty,

Który, jak piorun, w rękach jego błysnął,

Pokrwawił śmielszych, zdruzgotał oszczepy,

I wszystkich strachem odepchnął od siebie;

Sam się znów oparł na świętym kamieniu,