I, poglądając w Raudona oblicze,

— Taka to — rzecze — jest Litwy gościnność!

Tak to, kunigas, wolnych łapiesz ludzi!

Tysiąc ich może spętałeś zdradliwie.

Mnie mieć nie będziesz, ja ci się obronię. —

Słyszał to Raudon i podniósł siekierę,

Sam już z nią piérwszy na Witola leciał;

Tuż za nim ciżba sług się posunęła,

Z hałasem, krzykiem, wzniesionemi drzewy.

On stał, i mieczem słoniąc409 się święconym,