Czekał napaści. — Widzieli Bogowie,

Żem cię nie wyzwał — rzekł — szedłem swą drogą,

Piérwszym cię słowy złemi nie znieważył.410

Niechaj mi teraz Kawas dopomoże,

I Kielo-Dewas opiekun podróżnych!

Niechaj przez moje ręce Perkun mściwy

Za tyle ofiar pomstę ci wymierzy! —

Mówił, i pędem rzucił się na niego,

Konia za głowę pochwycił, powalił,

A wzniósłszy oręż, Raudona za kudły