Czérwone strząsnął i na cięcie mierzył.

Gdy słudzy z tyłu chwycili za nogi,

I oba razem walczący upadli.

Naówczas walka wszczęła się zajadła.

Silny, jak niedźwiedź, kunigas go chwycił,

Rękami na wpół przejął i ucisnął;

Ale w téj chwili uczuł miecz na gardle,

I chrapiąc — Przebacz! — ze strachem zawołał.

— Precz! słudzy! z dala odstąpcie ode mnie! —

Rzekł Witol. — Jeśli dotknie z was mnie który,