Ja go zabiję! Precz! — powtórzył jeszcze.
I — Precz! — wybąknął drżącym gniewu głosem,
Szarpiąc się Raudon pod mieczem cudownym,
Który już zimném ostrzem go dotykał.
Pierzchnęli słudzy, a Witol kolanem
Ścisnął mu piersi, nie zdejmując miecza.
— Przysiąż mi — rzecze — na ojca i matkę,
I na Perkuna, i na głowę twoję411,
Że więcéj słabych nie skrzywdzisz podróżnych,
Że tych, coś okuł, rozpuścisz dziś jeszcze;