Jak Witol w inną odwraca się stronę,

Znów się nań rzucił i znów go pochwycił.

— Słyszeli Bogi414, przysięgałeś krzywo! —

Zawołał Witol, znów za miecz cudowny

Chwycił się. Słudzy do pana przybiegli.

— Precz! — rzekł im Raudon — ja go sam zabiję.

Śmiałeś mnie krzywoprzysiężcą nazywać!

Albożem415 przysiągł, że się mścić nie będę? —

I oba znowu darli się, rzucali,

Razem po ziemi, szarpiąc się, tarzali;