Tu niewolników wynędzniałych tłumy
Zpod423 wrót blademi patrzały twarzami
I kląć się zdały milczącemi usty424.
Szedł Raudon naprzód, ściąwszy usta sine;
Jęku nie wydał, nie przemówił słowa;
W milczeniu tylko krew z oka wysączał,
A drugiem czasem patrzał na Witola,
Jakby go szukał i spotkać się lękał.
W przysionku słudzy naprzeciw wybiegli.
Jednych odepchnął, a drugich skinieniem