Zwalił go w głowę i czaszkę roztrzaskał.

Wnet Grajtas zrzucił z siebie meszki78 postać,

I znowu dzikim wilkiem się ukazał.

Zawył, padając pod Romoisa nogi.

On krok odstąpił, ragotinę rzucił,

Oburącz źwierzę za gardło pochwycił.

Strząsnął, i o pień odwiecznego dębu

Nieprzyjacielem z całych sił uderzył;

A w oczach jego nie przestrach milczący,

Lecz gniew wrzał zjadły, z jakim straszne Bogi