W chwili nieszczęścia na ziemię patrzają.

A Grajtas jeszcze przywdział smoka postać,

I jak Didalis79 w powietrze się wznosił.

Żółtą miał głowę, koronę na głowie;

Łuskowy pancerz połyskał na grzbiecie

I ogon w sploty zwinięty okrywał;

Na barkach skrzydła skórzane rozpięte,

Pod brzuchem dwoje orlich szpon wisiało.

Świsnął, a ptacy80 padali nieżywi,

I źwierz przelękły gnał się w knieje ciemne.