Ujrzał go Romois, lecz się już nie bronił;

Uczuł, że ludzką nie zmoże go siłą.

I próżno walczyć, i paść by wstyd było.

Porwał swój oszczep, ostrzem w pierś skierował;

A nim smok z góry spuścił się na niego.

Trup tylko krwawy drgał, leżąc pod drzewem.

Grajtas zobaczył, gdy duch ulatywał,

I znowu wichrem w niebo się zawrócił.

Drugi brat olbrzym gonił Mildy śladem.

Lecz Kierszus81 cięższą obrał część dla siebie: