Inną mu przyszłość daleką zwiastował.

Młodzieńczym duchem piął się Witol w górę,

Marzył o walkach z posłami Perkuna,

Dalekich krajach i rozgłośnéj sławie.

I próżno w chacie prosił ojciec stary,

Próżno go bracia o trzy dni prosili.

Jodź kopał nogą, pode drzwi przychodził,

Swém rżeniem panu odjazd przypominał

I do podróży wyzywał go nowéj.

A każde rżenie konia w jego sercu,