Potém spokojny wrócił do swéj pastwy.
Witol z dobytym mieczem się przybliżał;
I niedźwiedź, mrucząc, psie cielsko porzucił,
Zaryczał, stanął, na niego się zwrócił.
Spójrzeli stojąc nieruchomi oba.
Wtém cudownego oręża zamachem
Syn Mildy łeb mu na dwoje rozpłatał:
Potém, porwawszy za kark, poza mury
Ogromne cielsko, zlane krwią, przerzucił.
Milczeli wszyscy, i sam król osłupiał.