W chwilę, jak gdyby oczóm nie wierzyli,

Jedni na drugich patrzali, nie śmiejąc

Ni ust otworzyć, ni nawet się dziwić.

A Witol z wolna na miejsce powrócił,

I resztę gonitw w milczeniu przesiedział,

Ani się słowem odezwał do króla,

Ani z łatwego chlubił się zwycięztwa505.

Lecz król północny, dziwiąc się téj sile,

Igrzysko zamknął, do zamku powrócił.

— Tyś czarnoxiężnik506 — rzecze do Witola. —