Pił z jednéj czary, a zdradę uknował,
Konia mnie zbawił524, i miecz chce cudowny
Wyrwać mi gwałtem. Wśród nocy podeszli
Słudzy wysłani, więzy narzucili!
Matko! — A matka rękę mu podała.
I wstał z posłania, otrząsnąwszy łyka525.
— Biada ci! Królu! wam — krzyknął — siepacze!
Jam wolny. Idę. Lecz gdy tu powrócę,
Nie z jednym mieczem, nie sam jeden tylko! —
To mówiąc, z siebie zrywał króla dary,