Broni się silny, niewolników rzuca;

Aż wysilony matkę przypomina,

I, wzniósłszy oczy, zawoła z rospaczą523:

— Ratuj mnie! Mildo! matko! ratuj syna! —

I w chwili padną na stronę siepacze.

Drzwi się rozwarły, jasna postać w bieli

Weszła, skinęła. Witol poznał matkę,

I ręce do niéj wyciąga żebrzące.

— Ratuj mnie! — woła. — Zgwałcono gościnę.

Król ze mną chlebem rozłamał się białym,