Słońce krok uszło, król nowych przysyła.

Wszystkie swe skarby Witolowi daje,

Córkę w zamężcie532 z królestwem przyrzeka,

Lecz prosi, żeby nie pustoszył kraju,

Życiem go zbawił i nie mścił się więcéj.

— Nie chcę ja jego córki, ni korony,

Chcę jego głowy — Witol odpowiedział. —

Głowa za głowę! a i to za mało.

Za jedną Jodzia tysiąc wziąść533 nie wiele.

Ród zdrajców waszych chcę wyplenić z ziemi,