Sam Witol wyszedł przeciw Dzidziawira;

A choć go Alcis przenosił postawą,

Chociaż pod dachem w zamku Witolowym

Nie mógł się nawet Dzidziawir położyć,

Przecięż syn Mildy nie zatrząsł się przed nim.

— Wielki Alcisie! — rzekł, kiedy z postaci

Poznał olbrzyma — czego żądasz u mnie?

Czy gościnności? — wszystko, co mam, twoje.

Czyli pomocy? — skarby ci otwarte.

Mam wojsko mnogie, oręże żelazno.