Olbrzym Witola okiem tylko zmierzył,

I śmiał się, wcześnie gotując zwyciężyć;

Odrzucił sosnę, którą trzymał w ręku,

I bez oręża stawił się do boju.

Witol wziął procę, oszczep, miecz cudowny,

I chociaż ufał na zręczność i siłę,

Straszna Alcisa postawa, wejrzenie,

Trudną i ciężką walkę zwiastowały;

Więc Bogu wojny i matce swéj Mildzie

Wylał ofiarę, nim do boju stanął.