Nie wiedział, czemu uczuł lżéj na sercu.

Głos ten, jak gdyby czarnoxięzką563 władzą,

Stęsknioną duszę powoli kołysał.

Przed nim po ścieżce szła młoda Litewka564

Z dzbanem po wodę; za nią koni para,

Z spuszczoną głową, wlokła się powoli;

I trzodka owiec, becząc, po drożynie

Za panią swoją goniła wesoło;

I kozieł565 czarny, z brodą na piędź566 długą,

Poważny, swoich małżonek pilnował;