I łuk na plecach, i procę u pasa.

Znać z jego twarzy, że to pan być musi;

A mówił, że tu ma nad Niemnem zamek. —

Matka do domu pobiegła, a ojciec

Powstał, i siwą obnażywszy głowę,

Gościa, dziękując za łaskę, powitał.

Weszli do chały, a Witol Kobolóm

Naprzód u proga izby się pokłonił.

I zaraz na stół podali miód biały,

Pieczone koźlę, sér i mléko świéże.