— Któż to jest?
— Witol.
— Dziękuję za słowo.
Ja to nim jestem. —
— Kto? ty jesteś? Panie! —
I starzec powstał z przestrachem od stołu;
Ale go Witol za rękę powstrzymał.
— Zostań tu ze mną. Chcę pomówić z wami. —
— Ja bym śmiał? Panie! —
— Siadaj! bądź spokojny.