Witol od zamku znów się puszczą gonił;

Znowu u źródła, jak gdyby niechcący,

Usiadł i czekał na przyjście dziewczyny.

Chwila tak zbiegła, nic nie słychać było;

Potém się znowu ozwała piosenka:

O! sama nie wiém, co się dzieje ze mną!

W sercu mi smutno i tu oczach mi ciemno!

Piosnkę przerywam westchnieniem!

Uśmiech kończę łez strumieniem!

Powiédz, kukułko,