— Może, kukułko,

Może, przyjaciółko,

Może to! —

Kiedy ostatnie dośpiewała słowa,

Podniosła oczy, i znowu u źródła

Dumającego Witola ujrzała;

I znowu uciec i wracać myślała.

Sama nie wiedząc, jak poradzić sobie.

Twarz jéj rumieńcem kaliny płonęła,

Siała, a Witol ośmielać ją zaczął.