— O! nie bójże się, Romusso! zejdź śmiało.

Ja i dziś trzodę napoić pomogę. —

Pomimo woli, w milczeniu schodziła.

Nie wiedząc sama dziewczyna, co czyni.

Potém oboje napajali trzodę,

Nie śmiejąc mówić; tylko czasem wzrokiem

Ku sobie strzelą, i znów spuszczą oczy.

Tak gdy się bydło, napiwszy, wróciło,

Poszła i młoda za trzodą Romussa.

Witol, jak wczoraj, nie poszedł w gościnę,