Lecz gdy zaczęto podarki wyjmować,

I drogie szaty, i sznury bursztynu,

Złote łańcuchy, i szuby bogate.

Oni, jak cudze, ostrożnie wznosili,

I jak na cudze, dziwiąc się, patrzali.

Dzień przeszedł w ciągiem zdumieniu i gwarze.

Romussa ciągle w świronku płakała.

Nadeszło jutro — drużki pieśni smutne

Nócić584 jéj, czesząc długi włos, zaczęły:

O mój ojcze drogi!