Na próżno czekał i jęczał na próżno:

Bo dnia piérwszego nie wróciła matka,

I dnia drugiego nie widać jéj było,

I trzeci dzień się kłonił do wieczora,

I wieczór przyszedł, zeszło z paszy bydło.

Niebo już coraz ciemniało i zachodu,

A jeszcze matki z Dungusu nie było.

Na próżno Witol wyglądał po niebie —

Nic nie mignęło, nikł nie przelatywał.

Nareście592 Aussra czwarty dzień już wiodła,