Albo na gnieździe od starości skona,

Ty wolny skrzydła orle tu otrząśniesz

I wrócisz wówczas do ojców krainy. —

Jeszcze mówła, już się duch Witola

Orlemi skrzydły uniósł w nowe życie;

A przeciw niemu leciała orlica,

Krzykiem wesołym Witola wołając.

Spójrzała matka, ale za chmurami

Nie było widać nic, tylko z daleka

Krzyk ją milośnéj pary dolatywał.