Płynęły lata szczęścia, jak godziny.

Witol z Romussą, skrzydłami białemi

Pod chmury razem wznosząc się swobodnie,

Lecieli, coraz nowe kraje, światy,

Oglądać z góry.

Siedém mórz minęli,

Na siódméj ziemi na chwilę spoczęli,

I słali gniazdo na wyniosłéj skale.

Ale na obcym niemiło im brzegu.

Nie ta już ziemia, którą ukochali,