Słysząc to Milda, dziękowała Pramżu

Po cichu sercem, wzrokiem i westchnieniem;

A potém śmielsza o dziécię kochane,

Groźnemu Bogu w oczy przystąpiła.

— Ojcze mój! — rzekła — takżeś to dziecięciu,

Takżeś to Mildzie, córce twojéj, srogi?

Czyżem na taką zasłużyła karę,

Że raz w lat tysiąc, ja, co miłość daję,

Ja, co nią życie na ziemi osładzam,

Rzucając między tyle cierpień, znoju,