Na nim to łoże Romoisa usłano,

I zimne ciało z oczy zwróconemi

Ku wschodniéj ojców leżeć miało ziemi.

Kapłani, z Kowna na pogrzeb wezwani,

Siedém kroć białym pasem przepasani,

Mieczem na duchy piekielne machając,

Krzycząc, od ciała precz je odpędzali;

Potém je kładli na wierzchołek stosu,

Gdzie go już łoże słomiane czekało.

Na niém w wojenném spoczywał ubraniu,