Krzycząc na duchy starzy lingussoni118;

A krewni wiedli psy jego najmilsze,

Białe sokoły, które pieścić lubił,

Konia siostrzyną karmionego ręką,

I brańców kędyś z dalekiego kraju,

Których wziął Romois u białego morza,

Gdy z wielkich łodzi wypadli na Litwę.

Kapłan miał węgiel ze Znicza ołtarzów;

Modląc się, dmuchał i ogień podłożył;

A płomień, skwarcząc, stos z dołu opasał,