I żółtém objął dokoła ramieniem.

Naówczas dwakroć boleśniejsze głosy

Z tłumu się krewnych i przyjaciół wzbiły;

I Milda, lecąc smutna ponad ziemią,

Łzę nieśmiertelną nad stosem wylała;

A łza jéj padła na piersi zmarłego

I pożegnanie ostatnie im dała;

A duch je uczuł we wschodniéj krainie,

I za żywotem westchnął upłynionym.

Daleko w puszczy rozległy się głosy,