Jak gasło życie, siły uciekały, —

Bo w twarzy ludzkiéj maluje się dusza,

Jak kwiat nadbrzeżny w przezroczach jeziora.

I widać było, jak płomień żywota

Czasem się wzmógłszy rumienił jagody,

Poruszał usta i oczy zapałał,

To znów przygasał, i oczy zmrużone

Mdłym wzrokiem patrząc w Wschód, wieczności stronę,

Zdały się żegnać świat ten, witać drugi.

Ryngold umiérał, jak żył, w ciężkim boju,