Gdy niebem ciągnie czarny obłok z dala,

Milczący jeszcze. Słonce świéci z góry,

A oczy ludzi patrzą już na chmury,

I widzą burzę, co przyjdzie przed nocą.

W Krywiczan grodzie, na zamku, na górze,

W największéj izbie, przed ogniem gasnącym,

Ryngold spoczywał na niedźwiedziéj skórze.

Nie olbrzym Ryngold, nie Kunigas wielki,

Lecz starzec bliski stosu i mogiły —

I widać było w bladéj jego twarzy,