Szedł prosto starzec poważny ku niemu,

I wiódł go z sobą przed Bogów ołtarze.

Z daleka one ogniami jaśniały,

Trzy obok święty dąb obejmowały,

Z którego twarze trzech Bogów zczerniałe177,

Żółtemi oczy z bursztynu patrzały.

Pod gołém niebem trzy ognie gorzały,

Mur tylko czarny opasał je wkoło,

Na nim wisiały żubrów, turów rogi

Oprawne w srébro, łuki i kołczany,